
czwartek, 28 sierpnia 2008
PLAŻA

Poza tym kilka informacji o innych plażach w okolicy:
Costa da Caparica- ulokowana na lewym brzegu Tagu Costa da Caparica oferuje najlepsze plaże w okolicach Lizbony. Autobusy odjeżdżają z Praca de Espanha w centrum, czas dojazdu to około 30 minut, a odległość to kilkanaście km na południowy-zachód.
Praia da Adraga- otoczoną wysokimi klifami plażę uważa się za jedną z najpiękniejszych w Europie. Znajduje się 15 km na północ od Guincho, w pobliżu Sintry (około 40 km od Lizbony).
Ericeira Beach- plaża znajduje się nieopodal urokliwej wioski Ericeira około 54 km od Lizbony. Okoliczne wody stanowią doskonałe miejsce do surfowania. Do Ericeiry najprościej dotrzeć autobusem z Campo Grande. Czas podróży to około półtorej godziny.
Jest w czym wybierać. Tymczasem kilka zdjęć z wypraw nad ocean.




Korzystam, ile mogę, bo minie wrzesień, a wraz z nim najprzyjemniejsze słońce, jakie w życiu widziałam i czułam na własnej skórze. Adeus!
środa, 27 sierpnia 2008
Dziękuję
Tobie ją dedykuję.
Dziękuję.
http://www.youtube.com/watch?v=0slxu9Yqlt4
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
PARK

PALMIARNIA



niedziela, 24 sierpnia 2008
Niedziela w Lizbonie

I nie będę się sugerować komentarzami, ze ciągle piszę o jedzeniu :P
piątek, 22 sierpnia 2008
Kulinarnie

Mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm...
czwartek, 21 sierpnia 2008
Pierwszy raz na uczelni



I jeszcze plan całego kampusu... (niczym uczelnie w amerykańskich filmach)
Na ulicach Lizbony spotkać można bardzo barwne postaci. Dzisiaj uwieczniłam ciekawą babcię, która entuzjastycznie sprzedawała figi...

Powiem Wam szczerze: bardzo mi Lizbona smakuje!
Udało się, Miguel jest wielki!

Panorama na część Lizbony, którą można podziwiać, stojąc na wzgórzu Penha de Franca, gdzie mieszkam. Bardzo ładna okolica, spokojna, z masą kawiarenek i straganów z owocami. Dzisiaj kupię jakieś warzywa i uduszę na obiad.
Tymczasem muszę kończyć, bo Olka czeka pod domem. Lecimy kupić bilety. Adeus!
środa, 20 sierpnia 2008
Już prawie idealnie

Widok z kuchni na najdluzszy most w Europie. Początkowo myslalam, ze to ocean, ale zostałam uświadomiona... że to rzeka ( żeby Jasiu nie sądziła, ze pomyliłam most z oceanem) :P

Typowe, gęste zabudowania w Lizbonie... Mój dom jest na samym wierzchołku wzniesienia, także widoki piekne, na całe miasto - postaram się zrobić kilka zdjęć i wrzucę na dniach...

A to już mój pokój i widok na laptopa, który obraził się z wifi...

wtorek, 19 sierpnia 2008
JESTEM CALA I ZDROWA
Lizbona jest przecudna! Egzotyczny klimat, gorace slonce, silny wiatr...
Pokoj taki jak na zdjeciu, dodatkowo mam tv, widok na basen i palme zza okna.
Kupilam portugalska karte startowa do telefonu, zeby byc w kontakcie z Erica - nasze roamingi nie dzialaja jak trzeba.
Bardzo nieskladnie dzisiaj, ale mam malo czasu. Szczegolowo opisze podroz jak tylko rozwiaze kwestie netu w pokoju.
Takze nie martwcie sie, dotarlam cala i zdrowa, a teraz udam sie na kawe i pyszne portugalskie ciacho ;-)
poniedziałek, 18 sierpnia 2008
Już!
"Najlepsza jest noc w obcym kraju. O zmierzchu porzuca się jakąś okolicę, ponieważ okazała się beznadziejnie nudna, i rusza, powiedzmy, prosto na południe. Ciemność spada na równiny, zakrywa ich smutek i o dziesiątej wieczór jedzie się już przez czystą, czarną przestrzeń. Można wyobrażać sobie różne rzeczy, można odgadywać zarysy niewidzialnego pejzażu, pola, sady, miasta z białego kamienia, kościoły i place stygnące z całodziennego upału, można próbować dojść do ładu z perwersyjną obfitością materii, z pornograficznym bezwstydem historii, wylegującej się na wznak za każdym zakrętem, za każdym wzniesieniem, ale koniec końców zdaje się to psu na budę, bo zostajemy sam na sam z przestrzenią, która jest najstarsza ze wszystkich rzeczy."

Zdjęcie autorstwa Michała. Człowieka, który z dnia na dzień zaskakuje mnie coraz bardziej i od którego uczę się, że wszystko, czego pragnę, jest na wyciągnięcie ręki. Mój wyjazd w dużej mierze jest jego zasługą, wspierał mnie w tej decyzji i pomagał jak tylko mógł. Dziękuję, jesteś najlepszy!
***
Przed chwilą dzwoniła Erica. Na lotnisko w Lizbonie przyjedzie po mnie jej mąż Miguel. Miał wpaść Chico swoją sportową furą (Portugalczyk, który mieszka w pokoju obok mnie), ale ze względu na większy samochód Erica wrobiła swojego małżonka. Znacznie ułatwi to sprawę, ponieważ lecę z dziewczyną, którą poznałam przez Internet, Olą i nie będziemy musiały brać dodatkowej taksówki. Uwaga, taksówkarze mają doskonały zmysł na obcokrajowców i kasują zaczarowane sumy za marnych 5 kilometrów.
Walka z walizką (chyba) zakończyła się pomyślnie, aczkolwiek finalny efekt będzie widoczny dopiero podczas odprawy bagażu. Mam nadzieję, że zmieściłam się w limicie kilogramowym i obejdzie się bez dodatkowych opłat.
Tak więc zaraz, teraz, już ... FRUNĘ! Do zobaczenia za pół roku Kochani !Tchau! (portug: cześć)
PS.1. Jak tylko zamontuję się z Internetem, wrzucę pierwsze zdjęcia i relację z podróży.
niedziela, 17 sierpnia 2008
To już jutro...
Korzystając z okazji, dziękuję wszystkim, którzy przejmują się moim portugalskim wyjazdem i bardzo wspierają - jesteście wspaniali! Pamiętajcie, że możecie pisać na mag.olszowka@op.pl, a mój nowy numer telefonu to 608 79 06 36. Stary przejęli rodzice, także bez niestosownych smsów! ;-)
Siedzę sobie teraz na Literackiej w stolicy, rozmyślam o tym, czy przypadkiem niczego nie zapomniałam i czuję, że jest mi coraz smutniej. Tak pragnęłam tego wyjazdu. Odliczałam każdy dzień. Nie spodziewałam się, że pożegnanie będzie takie trudne (zwłaszcza z moim 7 letnim Jasiem). Zrobiło się smutno i ckliwie, ale trzeba zamknąć pewien etap i w pełni sił skupić się na realizacji zamierzonych celów. Bez rozczulania się, bo przecież nikt nie mówił, że bedzie łatwo. Przede mną pół roku w nowym miejscu, wśród nowych ludzi i z głową pełną pomysłów.
Dzisiaj jeszcze czeka mnie spotkanie pożegnalne z Hudziem, który jest w Wawie na praktykach, a jutro od rana ostatnia runda walki Magda vs Walizka. Trzymajcie kciuki za pomyślny wynik.
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Mieszkanko
Apartamento com 4 quartos na Penha de França, mesmo em frente à Igreja e Piscina - czyli apartament z 4. pokojami na ulicy Penha de Franca na przeciw kościoła i basenu.
Budynek wygląda ciekawie, a lokalizacja jest świetna, przynajmniej teoretycznie. Czy rzeczywiście będzie tak sielankowo, okaże się na miejscu.
Dom prezentuje się tak:

Będę mieszkała z dwiema Polkami, studentkami V roku medycyny oraz Portugalczykiem, znajomym Erici, który jest kucharzem. Początkowo nie byłam w euforii z faktu obcowania z językiem polskim w domu, ale po przemyśleniu sprawy, stwierdziłam, że to nawet lepiej, ponieważ dobrze jest mieć niedaleko osoby, które mogą pomóc w odnalezieniu się w nowym miejscu.
Oto mój przyszły pokój: niewielki, ale bardzo słoneczny, z grzejnikiem - co nie zdarza się często w Portugalii, a zimy bywają nieprzyjemnie chłodne. Nie ma rzecz jasna śniegu ani mrozu, ale wilgoć bywa uciążliwa i na zewnątrz jest często cieplej niż w mieszkaniach.
Najbardziej podoba mi się jeden szczegół, który można zobaczyć w łazience - boska palma za oknem ...
Jak już pokazuję łazienkę, to zobaczcie także kuchnię
Tak właśnie prezentuje się moje przyszłe lokum. Mam nadzieję, że zdjęcia są prawdziwe ;-) i nie rozczaruję się na miejscu. Właścicielka Erica wydaje się być w porządku kobitką. W ogóle okazało się, że jest makijażystką filmową ( sic!), a jej mąż jest operatorem - lepiej nie mogłam trafić. Zdjęcie Erici:
A' propos ceny: 250 euro/ miesiąc ze wszystkimi opłatami ( gaz, elektr., bezprzewodowy net etc). Jak na Lizbonę - całkiem przyzwoita cena.
Do wylotu pozostało 6 dni ...
sobota, 9 sierpnia 2008
18.08.2008 fru!
Tak więc zapraszam do opowieści o śląskiej studentce, która wyjeżdża na erasmusową wymianę do krainy fado, wyjątkowej kawy, porto i owoców morza...
---------------------------------------------------------------------------------
Dzień wylotu już za 8 dni. Wybrałam Centralwings, bo promocyjnie i bezpośrednio.
Odlot 18.08.2008. 21:55 Warszawa (Okęcie) - Przylot 19.08. 01:05 Lizbona
W Portugalii jest przesunięcie czasu - godzinę wcześniej niż w Polsce.
Zaczęłam wstępne pakowanie, które jest nie lada wyzwaniem, ponieważ istnieje limit bagażu 20 kg. To bardzo niewiele, licząc 5 kg samej walizki. Cóż, mam tydzień na ważenie i zabawę w Coperfielda. Lecę na semestr zimowy, także muszę zabrać trochę ciepłych ciuchów, butów. W Portugalii zima to okolice 15' C, jednak trzeba się liczyć z nieprzyjemną wilgocią i brakiem ogrzewania. Na szczęście mam załatwiony pokój z centralnym ogrzewaniem, więc nie powinno być problemu. Przynajmniej w domu.
Moją nową szkołą będzie Universidade Lusofona Humanidades e Tecnologias. To jeden z największych uniwersytetów w Portugalii, który kształci studentów m.in. w dziedzinie video i multimediów. To właśnie ten kierunek będę studiowała jako odpowiednik mojego (organizacja produkcji filmowej i telewizyjnej). Z długiej listy przedmiotów oferowanych przez uczelnię, wybrałam:
- AUDIOVISUAL AND MULTIMEDIA PRODUCTION AND PROJECT MANAGEMENT TOOLS
- SOUND EFFECTS WORKSHOP
- CINEMA, VIDEO AND MULTIMEDIA EDITING AND POST-PRODUCTION
- COMMUNICATION AND INFORMATION LAW
- CAMERA AND VIDEO OPERATION
- ADVERTISING AND MARKETING WORKSHOP
Sporo tego, ale mam nadzieję, że uda się zebrać te 30 punktów ETC, które są niezbędne do zaliczenia semestru. Trzeba wspomnieć, że językiem wykładowym teoretycznie ma być angielski, ale nieoficjalnie wszystkie zajęcia odbywają się po portugalsku. Będzie zabawnie, ale traktuję to jako przygodę i jestem pewna, że powoli uda mi się cokolwiek rozumieć na zajęciach.
Pocieszające jest to, że zaliczać przedmioty mogę po angielsku, także poza kursem portugalskiego podszkolę mój angielski.
Znalezione w sieci zdjęcie mojej przyszłej uczelni:

Robi wrażenie...